niedziela, 15 marca 2026

Kampania "Cień Kruka" - Part 2

Warheim FS - Cień Kruka II



Jak mogliście przeczytać w poprzednim odcinku tej serii, od stycznia rozgrywamy razem z Elminem kampanię Warheim FS - Cień Kruka. Uprzejmie donoszę, że w lutym również udało się spotkać przy stole i rozegrać drugi scenariusz, a przed Wami – nieco spóźniona – relacja z tego wydarzenia.

Tym razem do walki wystawiliśmy kompanię krasnoludów z Gór Krańca Świata, reprezentujących moich Khazadów z Błękitnych Wierchów, podczas gdy Elmin poprowadził do boju drużynę Krwawych Smoków, stanowiących Gwardię Podgrobną. Scenariusz, z którym przyszło nam się zmierzyć, to „Natarcie” – co ciekawe, w tej bitwie to krasnoludy wystąpiły w nietypowej dla siebie roli strony atakującej.

Zasady i zdarzenia losowe

Scenariusz, który wybraliśmy – przy założeniu, że atakującymi będzie drużyna krasnoludów – miał potencjał, by okazać się dość nudnym i prostolinijnym. Na szczęście w podręczniku znajdują się sposoby, aby ubarwić nawet tak proste starcie, które z pozoru wydawało się przesądzone. Sięgnęliśmy do zasad terenu i postanowiliśmy skorzystać z mechanik niezbadanych bagien, lasów oraz wzgórz, a także mistycznych monumentów i tajemniczych budowli.

Jednym słowem: stół był pełen niespodzianek! Idealnie pasowało to do przesąkniętego magią boru otaczającego Podgrobno, a jednocześnie sprawiło, że obaj mieliśmy mnóstwo ciekawych wyborów już na etapie wystawiania modeli. Po grze zgodnie uznaliśmy, że będziemy korzystać z tych zasad jak najczęściej.

W trakcie bitwy miały miejsce dwa zdarzenia losowe. Pierwsze z nich to ponownie „Nieoczekiwana zamiana miejsc”, którą Elmin wylosował już w początkowej fazie starcia – zaczyna to wyglądać wręcz niepokojąco! Drugim zdarzeniem była „Studnia”, którą wylosowałem ja, co skończyło się niefortunnie: jeden z moich krasnoludów po prostu wpadł do dziury.

Nowa mata na stole

Dodatkowo, jak możecie zobaczyć na tych nielicznych zdjęciach, które udało nam się zrobić, mieliśmy okazję po raz pierwszy przetestować w boju naszą nową matę. Jakiś czas temu ją zaprojektowałem, a Elmin niedawno zajął się jej fizycznym wykonaniem.

Nie przedłużając – przed Wami relacja fabularna!

As you may have read in the previous episode, Elmin and I have been playing the Warheim FS - Shadow of the Raven campaign since January. In February, we met again for the second scenario, and here is the (slightly delayed) report of that event.

This time, it was a company of Dwarfs from the World's Edge Mountains (my Blue Mountain Khazads) versus the Blood Dragons (Grave Guard). The scenario, "Advance", put the Dwarfs in the unusual role of the attacking side.

Rules and Random Events

The chosen scenario, with Dwarfs as attackers, had the potential to be quite dull and straightforward. Fortunately, the rulebook offers ways to spice up even the most predictable-looking battles. We delved into the terrain rules and decided to use mechanics for uncharted swamps, forests, hills, mystic monuments, and mysterious structures.

In short: the table was full of surprises! This perfectly matched the magic-infused forest surrounding Grave-end, providing us both with many tactical choices during deployment. After the game, we unanimously decided to use these rules as often as possible.

Two random events occurred during the battle. The first was "Unexpected Swap" (rolled by Elmin again!) and the second was "The Well," which I rolled, resulting in one of my Dwarfs falling into a hole.

New Battle Mat

Additionally, we had the opportunity to test our new mat. I designed it some time ago, and Elmin recently took care of its physical production. 

Without further ado – here is the narrative report!


Rozdział 2: SZEPTY MARTWEGO POSŁAŃCA

Chapter 2: Whispers of a Dead Messenger

PL: W Cieniu Przeklętych Dębów. 

Las otaczający Podgrobno był miejscem, w którym czas zdawał się gnić wraz z opadłymi liśćmi. Mgła, ciężka i lepka jak całun, tłumiła dźwięki kroków Khazadów z Błękitnych Wierchów, którzy przedzierali się przez gęstwinę z dala od jakichkolwiek ścieżek. Tan Belegar Gromowa Grań kroczył z zaciśniętymi zębami. Każda chwila spędzona na skradaniu się była dla niego obrazą, ale stawka – Księga Rozliczeń – warta była tego upokorzenia. Victor von Rabenfels czekał w zapomnianej krypcie, głęboko w leśnym parowie. Jeśli krasnoludy zdołają tam dotrzeć niepostrzeżenie, odzyskają dowody na zdradę rodu szlachcica i zmyją hańbę, która od pokoleń ciążyła na ich klanie.

EN: In the Shadow of the Cursed Oaks. 

The forest surrounding Grave-end was a place where time seemed to rot along with the fallen leaves. The mist, heavy and sticky as a shroud, muffled the footsteps of the Blue Mountain Khazads. Thane Belegar Thunder-Ridge marched with gritted teeth. Every moment spent skulking was an insult to him, but the stakes – the Book of Grudges – were worth the humiliation. Victor von Rabenfels waited in a forgotten crypt, deep in a forest ravine. If the dwarfs could reach it unnoticed, they would recover evidence of the nobleman's family betrayal and wash away the shame that had weighed on their clan for generations.

PL: Dla postronnych to tylko sterta pergaminów, ale dla Belegara to dowód zbrodni – zapis tego, jak przodkowie Victora bezczelnie oszukali Khazadów na kontraktach budowlanych, kradnąc nie tylko złoto, ale i dobre imię jego rodu. Z tą księgą w dłoniach Tan mógłby ogłosić Pomstę, której nie podważyłby żaden imperialny sędzia. – Ta mgła śmierdzi nekromancją silniej niż stary browar w Karaz-a-Karak zepsutym piwem – wychrypiał Alrik Skarga Gór, poprawiając pas. – Za moich czasów lasy miały godność, by stać prosto, a nie wyginać się jak kręgosłup goblina przed batem.

EN: To outsiders, it was just a pile of parchment, but to Belegar, it was proof of a crime. With this book in hand, the Thane could declare a Vengeance that no Imperial judge could challenge. "This mist reeks of necromancy more than an old brewery in Karaz-a-Karak of spoiled beer," rasped Alrik Mountain-Grievance. "In my day, forests had the dignity to stand straight, not bend like a goblin's spine before a whip."

PL: Głos z Zaświatów. 

Nagle Kowal Run Krazok Wieczny Lód uniósł swój młot. Runy na jego szczycie rozbłysły lodowatym błękitem, reagując na gwałtowny skok magicznej energii. Kilka kroków przed krasnoludami ziemia poruszyła się, a z czarnego błota zaczęło wygrzebywać się truchło wieśniaka w postrzępionym ubraniu. Ciało było sine, a w pustych oczodołach płonął nienaturalny, błękitny ogień. Trup nie zaatakował. Wyprostował się z makabrycznym chrzęstem kości i otworzył usta, z których wydobył się głos niepasujący do gnijących strun głosowych – czysty, arystokratyczny i pełen chłodnej wyższości. – Tan Belegar Gromowa Grań... – przemówił martwy posłaniec ustami Bertholda von Eisenfaust, dowódcy gwardii Podgrobna. – Myśleliście, że błękit waszych płaszczy umknie oku mojej pani? Wasza obecność w tej kniei jest niczym cierń w ciele Podgrobna. Nie wiem, czego szukacie w tych zapomnianych kryptach, ale krasnoludzka krew pod osłoną nocy nigdy nie zwiastuje niczego dobrego.

EN: Voice from the Beyond. 

Suddenly, Runesmith Krazok Eternal-Ice raised his hammer. Its runes glowed as a corpse of a peasant clawed its way out of the mud. The body straightened and spoke with a voice ill-suited to rotting vocal cords. "Thane Belegar Thunder-Ridge..." spoke the dead messenger through the mouth of Berthold von Eisenfaust. "Did you think the blue of your cloaks would escape my lady's eye? Your presence in this forest is like a thorn in the body of Grave-end."

PL: Krasnoludy zwarły szyk. Hurgil Szafirowy wysunął tarczę przed Tana, a Bardun Szukający Fatum splunął z pogardą w stronę ożywionego trupa. – Nie rozmawiam z kukłami, Berthold! – rarknął Belegar w stronę martwego posłańca. – Pokaż się osobiście, jeśli masz odwagę, zamiast marnować mój czas na te nekromanckie sztuczki!

EN: The dwarfs tightened their formation. "I don't talk to puppets, Berthold!" snarled Belegar. "Show yourself in person if you have the courage, instead of wasting my time with these necromantic tricks!"

PL: Ultimatum Rycerza. 

Trup wykrzywił twarz w upiornym uśmiechu. – Jako dowódca gwardii dbam o porządek, krasnoludzie, a nie o waszą wygodę. To ostrzeżenie. Te lasy i krypty należą do Podgrobna. Jeśli postawicie choć jeden krok dalej w stronę parowów, zostanie to uznane za akt grabieży i agresji. Czegokolwiek szukacie, nie jest to warte waszych bród. Zawróćcie, póki księżyc jeszcze nie zaszedł. – Honor nie pozwala nam zawrócić z tej ścieżki – Belegar wiedział, że spełniły się jego najgorsze przeczucia. – Zatem niech tak będzie – odrzekł głos Bertholda. – Skoro wybraliście śmierć w błocie, moja gwardia dopełni formalności. Gdy spotkamy się twarzą w twarz, wasza krew wycieknie na moje buty. W tym momencie trup bezwładnie zwalił się w błoto, a z otaczającej mgły zaczął dobiegać miarowy szczęk zbroi i chrzęst oręża.

EN: The Knight's Ultimatum. 

The corpse's face twisted into a ghostly smile. "This is a warning. Turn back while the moon has not yet set." "Honor does not allow us to turn from this path," Belegar replied. "So be it," Berthold's voice said. "Since you have chosen death in the mud, my guard will complete the formalities. Your blood will spill upon my boots." The corpse slumped, and the clanking of armor began to emanate from the mist.

BITWA II: TANIEC ROZDARTYCH CIENI

BATTLE II: DANCE OF TORN SHADOWS

PL: Mgła w lesie otaczającym Podgrobno nie była zjawiskiem natury – była żywym, dławiącym bytem. Khazadzi z Błękitnych Wierchów brnęli w niej niczym w całunie, czując na językach metaliczny posmak starej magii. Tan Belegar Gromowa Grań czuł, jak jego topór ciąży mu w dłoniach, a instynkt wojownika krzyczy o niebezpieczeństwie czającym się w oparach bagien i mroku wzgórz. Nagle rzeczywistość pękła. Nie było huku ani błysku – jedynie przejmujące syknięcie rozdzieranego powietrza. Czy to opary halucynogenne odebrały im zmysły, czy ta sama kapryśna siła, która zadrwiła z najemników w Trübsal, uderzyła ponownie? W ułamku sekundy krasnoludzki szyk przestał istnieć. Krazok Wieczny Lód i Alrik Skarga Gór zniknęli z oczu towarzyszy, rzuceni przez los na zdradzieckie, skaliste zbocze. W samym centrum lasu Łamacz Żelaza Hurgil poczuł na karku lodowaty oddech gwardzisty Markusa, który zmaterializował się tam, gdzie przed chwilą stał towarzysz. Najstraszniejszy los spotkał jednak Belegara – powietrze zawirowało i Tan stanął twarzą w twarz z Bertholdem von Eisenfaustem, podczas gdy nekromanta Wskrzesimir zajął jego miejsce na tyłach, uśmiechając się paskudnie.

EN: The mist was a living, choking entity. Suddenly, reality shattered. In a split second, the dwarven formation ceased to exist. Krazok and Alrik vanished, thrown onto a treacherous slope. Ironbreaker Hurgil felt the icy breath of Markus the guardsman on his neck. The most terrible fate befell Belegar – the air swirled and the Thane stood face to face with Berthold von Eisenfaust, while the necromancer Wskrzesimir took his place in the rear.

PL: Bitwa rozpadła się na cztery krwawe akty, odgrywane w mroku przeklętej kniei. Na bagnach Bardun Szukający Fatum odnalazł to, po co przyszedł. Wpadł w sam środek hordy ożywionych trupów. Jego topory kreśliły świetliste łuki w mroku, ale zombi było zbyt wiele. Martwe palce zacisnęły się na jego gardle, a zgniłe zęby zatopiły się w ciele krasnoluda. Bardun upadł, przygnieciony masą gnijącego mięsa, rycząc ostatnią pieśń pogromcy. W sercu lasu rozgrywała się tragedia. Hurgil Szafirowy, mimo swej legendarnej wytrzymałości, ugiął się pod ciosem Markusa Heidenstahla. Potężne uderzenie gwardzisty posłało Łamacza Żelaza w błoto, a jego zbroja zajęczała pod siłą ciosu. Widząc upadek towarzysza, kusznik Varek próbował napiąć cięciwę, lecz Fryc Garbus był szybszy. Zardzewiały sztylet drega odnalazł szczelinę w pancerzu krasnoluda. Varek osunął się bez słowa, stając się pierwszą i jedyną nieodżałowaną stratą tej nocy.

EN: The battle shattered into four acts. In the marshes, Bardun Fate-Seeker fell under a horde of zombies, roaring the slayer's last song. In the forest, Hurgil Sapphire buckled under Markus Heidenstahl's blow. Crossbowman Varek tried to react, but Fritz the Hunchback was faster – a rusty dagger found a gap in the armor. Varek became the night's only regrettable loss.

PL: Na wzgórzach Alrik i Krazok walczyli o przetrwanie przeciwko milczącym Wichtom. W ferworze starcia Kowal Run, cofając się przed naporem stali, poczuł pod stopami pustkę. Z głuchym łoskotem wpadł do starej, zapomnianej studni. Choć woda zamortyzowała upadek, runy na jego młocie zgasły w ciemności głębiny. Osamotniony Alrik, otoczony przez gwardzistów i dregi, walczył do upadłego, aż w końcu liczba wrogów i ciężar ran zmusiły go do opuszczenia broni. Jednak to na flance lasu rozstrzygały się losy wyprawy. Belegar i Berthold von Eisenfaust zwarli się w pojedynku, który przypominał zderzenie lodowca z nawałnicą. Tan, chroniony przez rodowy pancerz, przyjmował ciosy, które zabiłyby dziesciu ludzi. Pierwszy ranił wampira, a chwilę później potężnym ciosem wyeliminował Starego Lutza, trwale naznaczając go wojenną blizną. Berthold, drapieżny i nieludzko szybki, użył swego łamacza mieczy – rozległ się przerażający trzask i słynny topór Belegara pękł na dwoje.

EN: On the hills, Krazok fell into an old, forgotten well. Alone, Alrik fought until he was forced to lower his weapon. On the flank, Belegar and Berthold locked in a duel. The Thane wounded the vampire and eliminated Old Lutz, but Berthold used his sword-breaker – a terrifying crack rang out and Belegar's famous axe snapped in two.

PL: Mimo to, krasnolud nie drgnął. Trzymając w dłoniach jedynie złamane drzewce i odłamek stali, stał niewzruszony, gotów dusić potwora gołymi rękami. Walczyli tak aż do momentu, gdy niebo na wschodzie zaczęło blednąć. Pierwszy promień słońca uderzył w korony dębów, a Sir Berthold syknął z bólu i odrazy. Nieumarli, tracąc wolę swego pana, zaczęli się wycofywać. Gwardia Podgrobna, mimo swej potęgi, nie zdołała złamać krasnoludzkiego ducha. Świt przyniósł gorzkie zwycięstwo. Belegar, poobijany i ze złamaną bronią, zebrał resztki swojej drużyny. Odnaleźli wycieńczonego Alrika, wyciągnęli ze studni przemoczonego Krazoka i opatrzyli zmasakrowanego Barduna. Jedynie ciało Vareka, owinięte w błękitny płaszcz, przypominało o cenie, jaką zapłacili. Ruszywszy dalej ku krypcie, w porannych mgłach natknęli się na pobojowisko – przewrócony wóz kupiecki. Wśród rozrzuconych towarów i beczek z krasnoludzkim prochem znaleźli drżącego młodzika, Kiefa Krótkobrodego. Młody krasnolud, ocalały z pogromu, spojrzał na zakrwawionego Tana i bez słowa chwycił porzucony topór, dołączając do grupy. Tymczasem w mrokach Podgrobna, Sir Berthold przyglądał się nowym sługom. Wycofująca się gwardia dopadła grupę sierot uciekających z Trübsal. Wskrzesimir uniósł dłonie, a małe, sine ciałka zaczęły drgać nienaturalnym życiem. Jednak wampir dostrzegł coś, co sprawiło, że jego martwe serce zabiło szybciej – zielonkawy śluz na skórze dzieci i odór, który nie należał do nekromancji. Berthold von Eisenfaust zrozumiał. Krasnoludy były tylko intruzami, ale prawdziwe zagrożenie – zielona plaga Szczurzego Króla – właśnie przekroczyło progi jego domeny.

EN: Still, the dwarf did not flinch. Dawn brought a bitter victory. They found the exhausted Alrik, pulled Krazok from the well, and tended to Bardun. Moving further, they found a survivor, Kief Shortbeard, who joined the group. Meanwhile, Sir Berthold watched his new servants – animated orphans. But the vampire saw greenish slime on their skin and an odor that did not belong to necromancy. Berthold realized the dwarfs were merely intruders; the true threat – the green plague of the Rat King – had arrived.

Galeria zdjęć / Photo Gallery





sobota, 31 stycznia 2026

Kampania "Cień Kruka" - Part 1

Nowy rok, nowe wyzwania: Kampania Warheim 2026!

Ostatni dzień miesiąca to zazwyczaj czas na Figurkowy Karnawał Blogowy, ale nie tym razem! Dziś mam dla Was coś – mam nadzieję – soczystego.

W 2026 roku postanowiłem grać w Warheima bardziej regularnie. A co jest prawdziwą esencją tej gry? Oczywiście kampania! Zaprosiłem do wspólnej zabawy Elmina, który zgodził się na wstępne założenia i dał mi dużą swobodę w kwestii rozwoju fabuły.

New year, new challenges: The Warheim 2026 Campaign!

The last day of the month is usually time for the Miniature Bloggers' Carnival, but not today! Instead, I’ve got something—hopefully—juicy for you.

In 2026, I decided to play Warheim more regularly. And what is the true essence of this game? The campaign, of course! I invited Elmin to join the fun; he agreed to the initial premise and gave me a lot of creative freedom regarding how the story unfolds.

Nasz plan na ten rok:

Dwie kompanie na głowę: Każdy z nas prowadzi dwa różne składy, których losy będą się ze sobą przeplatać.

Regularność: Gramy jedną bitwę w miesiącu.

Cel: 12 epickich starć w ciągu roku. Czy uda nam się dotrzymać tego postanowienia? Przekonamy się za niecałe 12 miesięcy! :)

Nie zwlekając, przygotowałem szybkie wprowadzenie fabularne, po czym rzuciliśmy się w wir walki w mojej piwnicy.

Our plan for this year:

Two warbands each: We’re both running two different companies whose fates will intertwine.

Regularity: We’re playing one battle per month.

The Goal: 12 epic clashes throughout the year. Will we manage to stick to this resolution? We’ll find out in just under 12 months! :)

Without further ado, I prepared a quick narrative introduction, and then we dove straight into the action in my basement.




Pierwsze starcie: Złoto kontra Zaraza

W tej bitwie Elmin poprowadził do boju Złotą Kompanię (korzystając z zasad Reiklandu), ja natomiast wcieliłem się w Szczurzego Króla i jego popleczników z klanu Pestilens.

Logistyka i zasady:
Scenariusz: Kaplica, którą w naszym przypadku reprezentował makabryczny stos ciał ułożony w samym centrum wioski.
Zasada specjalna: Ustaliliśmy, że jeśli Elminowi uda się ograbić dowódcę Skavenów, automatycznie odnosi zwycięstwo.
Mechaniki dodatkowe: Korzystaliśmy z zasad zdarzeń losowych, warunków specjalnych, obłędu, punktów kampanii, obozowisk oraz uszkodzeń pancerza.
Modyfikatory: Obaj zrezygnowaliśmy z zasad mrocznego paktu. Jako warunek specjalny wylosowaliśmy Marazm, a w trakcie samej bitwy przydarzyło nam się jedno zdarzenie losowe.

Battle I: Gold vs. Contagion

For this battle, Elmin led the Golden Company (using Reikland rules), while I stepped into the role of the Rat King and his followers from Clan Pestilens.

Logistics and rules:
Scenario: The Chapel, represented by a macabre mound of bodies placed in the center of the village.
Special Rule: We agreed that if Elmin managed to loot the Skaven leader, he would achieve an automatic victory.
Additional Mechanics: We used rules for Random Happenings, Special Conditions, Insanity, Campaign Points, Encampments, and Armor Damage.
Modifiers: We both decided not to use Dark Pact rules. For the Special Condition, we rolled Malaise, and one Random Happening occurred during the battle.

Wstęp do Kampanii: "Cień Kruka"

Dwa tygodnie drogi od bezpiecznych, choć surowych ziem Barona von Rabenfels, "Złota Kompania" przekroczyła niewidzialną granicę. Ostatnie skrawki cywilizacji ustąpiły miejsca opuszczonym folwarkom, zarośniętym traktom i wszechobecnemu poczuciu beznadziei, które ciężkim całunem spowijało te ziemie. Mała, zapomniana osada Trübsal (co w miejscowym dialekcie oznacza „Smutek” lub „Boleść”) – miała być pierwszym punktem zaczepienia w poszukiwaniach zaginionego szlachcica, Viktora von Rabenfels.

Jednakże, zbliżając się do Trübsal, powietrze stawało się coraz cięższe, lepkie i przesycone mdłym, niepokojącym zapachem – mieszanką stęchlizny, rozkładu i czegoś jeszcze gorszego, chemicznego i ostrego, co paliło nozdrza. Ptaki milczały. Wrony, zazwyczaj żerujące przy traktach, zniknęły, a nawet cienie sosen wydawały się nienaturalnie długie i upiorne.

Campaign Intro: "The Shadow of the Raven"

Two weeks' journey from the safe, albeit harsh, lands of Baron von Rabenfels, the "Golden Company" crossed an invisible border. The last remnants of civilization gave way to abandoned farmsteads, overgrown tracks, and a pervasive sense of hopelessness that draped the land like a heavy shroud. The small, forgotten settlement of Trübsal (which in the local dialect means "Gloom" or "Sorrow") was to be their first foothold in the search for the missing nobleman, Viktor von Rabenfels.

However, as they approached Trübsal, the air grew heavier, cloying, and saturated with a sickly, unsettling scent—a mix of mustiness, decay, and something even worse: a sharp, chemical tang that burned the nostrils. The birds were silent. The crows, usually scavenging along the roads, had vanished, and even the shadows of the pines seemed unnaturally long and ghostly.


Gdy w końcu zza karłowatych drzew wyłoniły się pierwsze chaty Trübsal obraz, który ujrzeli, był gorszy niż najczarniejsze przypuszczenia. Osada, zwykle chaotyczny zbiór lichych domostw i budynków gospodarczych, teraz przypominała martwą makietę. W oknach nie paliły się światła, z kominów nie unosił się dym. Drzwi do chat były albo otwarte na oścież, ukazując ciemne, puste wnętrza, albo zabite deskami w pośpiesznej, desperackiej próbie obrony. Na bruku leżały przewrócone wozy, skrzynki z gnijącymi warzywami i ludzkie szczątki – nie posiekane przez bandytów, lecz nienaturalnie wykrzywione, pokryte strupami i bąblami, z wargami wykrzywionymi w wiecznym krzyku. W powietrzu unosił się gęsty rój much.

When the first huts of Trübsal finally emerged from behind the stunted trees, the sight was worse than their darkest fears. The settlement, usually a chaotic collection of meager dwellings and farm buildings, now resembled a dead model. No lights flickered in the windows; no smoke rose from the chimneys. Doors were either flung wide, revealing dark, empty interiors, or boarded up in a hurried, desperate attempt at defense. Overturned carts, crates of rotting vegetables, and human remains lay scattered on the cobblestones—not hacked by bandits, but unnaturally contorted, covered in scabs and blisters, their lips frozen in an eternal scream. A thick swarm of flies hung in the air.

BITWA I: CAŁUN NAD TRÜBSAL

Prolog: Smród i Cisza
Trübsal nie przypominało już osady. Z oddali wyglądało jak szara plama na mapie jałowych ziem, ale z bliska okazało się gnijącą raną na ciele Imperium. Gdy oddział „Złotej Kompanii” minął przewrócony drogowskaz, uderzyła ich pierwsza fala smrodu – słodkawo-mdły zapach rozkładu, przemieszany z ostrym, chemicznym odorem palonej siarki.

Konie najemników, zwykle karne i nawykłe do huku bitewnego, teraz parskały nerwowo, odmawiając wejścia między pierwsze chaty. Kapitan wydał rozkaz: „Dalej idziemy pieszo. Pilnować szyku. Każdy, kto dotknie tych zwłok bez rękawic, zostanie tu na zawsze”.

BATTLE I: THE SHROUD OVER TRÜBSAL

Prologue: Stench and Silence
Trübsal no longer resembled a village. From a distance, it looked like a grey smudge on the map of barren lands, but up close, it was a festering wound on the body of the Empire. As the "Golden Company" passed a fallen signpost, the first wave of stench hit them—the sweet, sickly smell of rot mixed with the pungent, chemical odor of burning sulfur.

The mercenaries' horses, usually disciplined and accustomed to the roar of battle, now snorted nervously, refusing to enter the space between the first huts. The Captain barked an order: "We go on foot. Keep the formation! Anyone who touches those corpses without gloves stays here forever."



Serce Zarazy
Wioska była martwa. Na drzwiach domostw widniały pośpiesznie namalowane, żółte krzyże, mające rzekomo chronić przed morowym powietrzem. Nie ochroniły. W rynsztokach stała gęsta, zielonkawa ciecz, która zdawała się poruszać pod prąd. W centrum osady, tuż przed karczmą „Pod Czarnym Kozłem”, najemnicy dostrzegli to, czego się obawiali. Stos ciał, ułożony w makabryczny kopiec, dymił w chłodnym powietrzu. To nie był chaos – to był rytuał. Na szczycie kopca, wbity na pal, tkwił strzęp błękitnego płaszcza. Płaszcza, który nosił osobisty sługa Viktora von Rabenfelsa.

The Heart of the Plague
The village was dead. Hurriedly painted yellow crosses marked the doors, supposed to ward off the plague-breath. They had failed. A thick, greenish liquid stood in the gutters, appearing to flow against the slope. In the village square, right before "The Black Goat" inn, the mercenaries found what they feared most. A pile of bodies, stacked into a macabre mound, smoldered in the cold air. This wasn't chaos—it was a ritual. At the top of the mound, impaled on a stake, was a tattered scrap of a blue cloak. The same cloak worn by Viktor von Rabenfels’ personal servant.

Wyjście z Cienia
Właśnie wtedy ciszę rozdarł dźwięk, który sprawił, że krew zastygła w żyłach nawet najbardziej doświadczonym weteranom. To nie był ludzki krzyk. To był niski, metaliczny pogłos dzwonu, ukrytego gdzieś w głębi karczmy.

Z oparów mgły, z piwnic i spod zapadniętych dachów, zaczęły wyłaniać się postacie. Garbate, odziane w poszarpane, umazane gnojem habity. Ich oczy płonęły nienaturalnym, zielonym światłem spaczenia. Pomiędzy nimi kroczył on – Szczurzy Król. Monstrum większe od człowieka, którego futro było rzadkie i posklejane ropą, a spod jego płaszcza wydobywały się opary tak gęste, że rośliny u jego stóp czerniały i więdły w mgnieniu oka.

„Zabierz-ukradnij ich świeże-miękkie soki!” – zaskrzeczał potwór, wskazując na najemników rdzawym ostrzem. „Wielki Pan Zarazy pragnie-żąda ofiary!”

Out of the Shadows
At that moment, a sound tore through the silence that turned the blood cold even for the most seasoned veterans. It wasn't a human cry. It was a low, metallic toll of a bell, hidden somewhere deep within the inn.

From the mists, the cellars, and from beneath collapsed roofs, figures began to emerge. Hunched, clad in tattered, filth-stained habits. Their eyes glowed with the unnatural, green light of warpstone. Between them strode him—the Rat King. A monstrosity larger than a man, his fur sparse and matted with pus. From beneath his cloak billowed vapors so thick that the plants at his feet blackened and withered instantly.

"Seize-steal their fresh-soft juices!" the monster shrieked, pointing a rusted blade at the mercenaries. "The Great Lord of Decay craves-demands a sacrifice!"



Stawka
Wśród pisków nacierającego klanu Pestilens, najemnicy dostrzegli coś jeszcze. Przy pasie Szczurzego Króla dyndał skórzany mieszek – ten sam, który Viktor von Rabenfels zabrał z rodowej biblioteki. Dziedzic tu był. Albo wciąż tu jest, albo skaveni wiedzą, gdzie go zabrano. „Złota Kompania” nie ma wyjścia. Muszą wyrąbać sobie drogę przez to gniazdo zarazy, zanim sami staną się częścią dymiącego stosu w centrum Trübsal.

Rozdział 1 - Nieoczekiwana zamiana miejsc

Zimny, tłusty deszcz spłukiwał krew z pancerzy najemników, ale nie potrafił zmyć odoru siarki i zgnilizny, który przylgnął do nich w Trübsal. Odwrót był jedynym wyjściem, choć cena, jaką zapłaciła „Złota Kompania”, paliła mocniej niż rany.

W uszach dowódcy wciąż brzmiał trzask pękającej rzeczywistości. Widział to wyraźnie: oślepiający, szkarłatny rozbłysk magii Aqshy, po którym powietrze nienaturalnie drgnęło. W ułamku sekundy bitewny szyk przestał istnieć. Adjutant, jego najwierniejszy człowiek, zniknął, by pojawić się w samym sercu zarazy, u stóp potwornego Szczurzego Króla.

The Stakes
Amidst the chittering of the charging Clan Pestilens, the mercenaries spotted something else. Hanging from the Rat King’s belt was a leather pouch—the very one Viktor von Rabenfels had taken from the ancestral library. The heir had been here. Either he was still here, or the skaven knew exactly where he had been taken. The "Golden Company" has no choice. They must carve a path through this nest of pestilence before they, too, become part of the smoldering mound in the center of Trübsal.

Chapter 1 - An Unexpected Exchange

A cold, greasy rain washed the blood from the mercenaries' armor, but it could not cleanse the stench of sulfur and decay that clung to them. Retreat was the only option, though the price paid by the "Golden Company" burned deeper than their wounds.

The sound of reality shattering still echoed in the Commander's ears. He had seen it clearly: a blinding, scarlet flash of Aqshy magic, followed by an unnatural ripple in the air. In a split second, the battle formation ceased to exist. His Adjutant, his most loyal man, vanished, only to reappear in the heart of the contagion, at the feet of the monstrous Rat King.

Ostatnim obrazem, jaki zapamiętali uciekający najemnicy, był widok szlachetnego wojownika powalonego na kolana jednym ciosem rdzawej klingi, podczas gdy nad nim górowała parująca od oparów sylwetka skaveńskiego władcy. Magiczka Kolegium Ognia, blada i wycieńczona, ledwo trzymała wodze. Czy to jej dłonie splotły wiatry magii w nieszczęsny węzeł, czy może mroczne bóstwa zadrwiły z ich determinacji? Chaos, który nastąpił potem, był bezlitosny. Skaveński fanatyk, który nagle zmaterializował się pośród najemników, z demonicznym piskiem wdarł się na schody wieży strażniczej. Chwilę później głuchy odgłos uderzenia o ziemię zrzuconego z wysokości kusznika przypieczętował decyzję o ucieczce.

Widząc, jak magia Aqshy wymyka się spod kontroli, Kapitan wydał najtrudniejszy rozkaz: „Zwinąć szyk! Odwrót w porządku!”. Dyscyplina wzięła górę nad panicznym lękiem. Kusznicy zajęli pozycje osłonowe, szyjąc bełtami w każdą kosmatą sylwetkę. Szczęście uśmiechnęło się do nich w najmroczniejszej chwili – gęsta, toksyczna mgła zasnuła pole widzenia skavenom, a Morbiferus Rex zatrzymał swoje hordy, by celebrować splądrowanie placu.

The last image the retreating mercenaries saw was the noble warrior forced to his knees by a single blow from a rusted blade, while the steaming silhouette of the skaven lord towered over him. The Bright Wizard, pale and exhausted, could barely hold her reins. Had her hands woven the winds of magic into a disastrous knot, or had the dark gods simply mocked their resolve? The chaos that followed was ruthless. A skaven fanatic, suddenly materializing among the mercenaries, stormed the watchtower stairs with a demonic screech. A moment later, the dull thud of a marksman hitting the ground after being thrown from the height sealed the decision to flee.

Seeing the magic of Aqshy spiral out of control, the Captain gave the hardest order of all: "Tighten the ranks! Fall back in order!" Discipline triumphed over panic. The crossbowmen took up cover positions, lopping bolts at every furry silhouette. Luck smiled upon them in their darkest hour – the thick, toxic mist blinded the skaven, and Morbiferus Rex halted his hordes to celebrate the looting of the square.


Gdy kompania zatrzymała się głęboko w lesie, nadszedł czas liczenia strat. Raporty sierżantów brzmiały niemal jak cud: nikt nie zginął. Największe zdumienie wzbudził jednak widok wyłaniającej się z mroku sylwetki. Adjutant doczołgał się do swoich. Był zakrwawiony, jego błękitny płaszcz przypominał nędzne szmaty, ale żył. Czy skaven zlekceważył go, czy może gruby, rodowy kiras uratował mu życie – nie miało to znaczenia. Przetrwali.

Teraz, w mrocznych lasach, „Złota Kompania” przypomina zwierzynę. Trop Viktora von Rabenfels urwał się w dymiących zgliszczach karczmy. Z przodu poruszali się zwiadowcy, szukając choćby nitki z błękitnego jedwabiu czy porzuconego flakonu po drogiej esencji. Magiczka przesiała eter, szukając ciepła Viktora, który zostawiał po sobie smugę lśniącą niczym rozżarzony węgiel.

Nagle jeden ze zwiadowców nakazał ciszę. Obok świeżego odcisku szlacheckiego buta Viktora, w błocie widniały inne ślady. Długie, pazurzaste łapy i rudawe kępki wypadającego futra. Nie byli jedynymi łowcami w tym lesie. Słudzy Szczurzego Króla podjęli ten sam trop.

When the company halted deep in the forest, it was time to count the cost. The sergeants' reports sounded like a miracle: no one had died. The greatest shock, however, was the silhouette emerging from the darkness. The Adjutant crawled back to his own. He was bloodied, his blue cloak resembled pathetic rags, but he was alive. Whether the skaven had overlooked him or his thick, ancestral cuirass had saved his life – it didn't matter. They had survived.

Now, in the dark woods, the "Golden Company" felt like prey. The trail of Viktor von Rabenfels had vanished in the smoking ruins of the inn. In front moved the scouts, searching for even a thread of blue silk or a discarded vial of expensive essence. The Wizard sifted through the Aethyr, searching for Viktor's warmth, which left a trail glowing like red-hot coal.

Suddenly, a scout signaled for silence. Beside the fresh print of Viktor’s noble boot, other tracks marked the mud. Long, clawed paws and tufts of mangy, reddish fur. They were not the only hunters in this forest. The servants of the Rat King had picked up the same trail.

sobota, 17 stycznia 2026

Apothecary Biologus - FKB ed. 137

Zbliża się koniec miesiąca, więc czas na kolejny wpis w ramach Figurkowego Karnawału Blogowego.

Muszę przyznać, że w tym miesiącu miałem duży problem z wybraniem modelu, który zaprezentuję. Tematem tej edycji jest „Flora” i pozornie kompletnie nie pasowało to do żadnego modelu, który mogłem pomalować. Na szczęście, całkiem przypadkiem okazało się, że figurka, którą musiałem przygotować do udziału w Lidze Warhammera 40 000 w lokalnej gralni, w jakiś sposób daje się podciągnąć pod to zagadnienie.

Przyglądając się temu modelowi, zdałem sobie sprawę, że w ponurym uniwersum przyszłości, w starciu z obcymi rasami zagrażającymi ludzkości, podział na faunę i florę jest dość umowny. Przecież, jak wszyscy wiemy, Orkowie to technicznie rzecz biorąc grzyby, a czym do końca są Tyranidzi? Tego nikt nie wie.

Dlatego moją reprezentacją na tę edycję figurkowego karnawału jest Aptekarz Biologus.

To wyspecjalizowany Space Marine, który w trakcie walki zbiera organiczne próbki obcych form życia. Robi to po to, aby w następnych potyczkach z wrogiem można było znaleźć jak najlepsze sposoby na ich wytępienie.

Myślę, że zgodzimy się, że przy takiej interpretacji biologii 41. milenium, jest to całkiem niezłe nawiązanie do tematu „Flory”.

The end of the month is approaching, so it's time for another entry in the Miniature Blog Carnival.

I must admit, I had a big problem choosing a model to present this month. The theme for this edition is "Flora", and initially, it didn't seem to fit any model I could paint. Fortunately, purely by chance, it turned out that a figure I had to prepare for the Warhammer 40,000 League at my local gaming store could somehow be linked to this topic.

Looking at this model, I realized that in the grim darkness of the far future, when facing alien races threatening humanity, the division between fauna and flora is quite arbitrary. After all, as we all know, Orks are technically fungi, and what exactly are the Tyranids? No one really knows.

Therefore, my representation for this edition of the carnival is the Apothecary Biologis.

He is a specialized Space Marine who collects organic samples of alien life forms during battle. He does this so that in future encounters with the enemy, the best ways to exterminate them can be found.

I think we can agree that with this interpretation of 41st Millennium biology, this is actually a pretty good nod to the "Flora" theme.

piątek, 26 grudnia 2025

Handmade ornament - FKB ed. 136

No i jest kolejna edycja Figurkowego Karnawału Blogowego. Wodzirejem tej edycji jest Maniex i dał mi okazję, aby pokazać wam najnowszą Bombkę w mojej kolekcji.

To już dziewiąty rok z kolei, gdy przygotowuję ozdobę na moją choinkę. Jak widzicie, tym razem nocny landszaft rodem z Harry'ego Pottera.

Wesołych Świąt :)

And here is another edition of the Miniature Blog Carnival. Maniex is the host for this edition and allowed me to show you the latest bauble in my collection.

This is the ninth consecutive year that I have prepared an ornament for my Christmas tree. As you can see, this time it is a night landscape straight out of Harry Potter.

Merry Christmas :)


https://www.instagram.com/p/DSuh5rtCo28A9Hb3-rtbOI6lctrreG9pAKMEvU0/





poniedziałek, 1 grudnia 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy ed. #135 "Wnętrze" - Podsumowanie

Listopad za nami!

Czas na podsumowanie 135. edycji Figurkowego Karnawału blogowego, który miałem przyjemność poprowadzić.

Wygląda na to, że moje zachęcenie was do eksplorowania aktywności wewnątrz dla wielu skończyło się drzemką pod kocykiem na fotelu, bo wpisy udało się dostarczyć tylko piątce karnawałowiczów:

Wszystkim dziękuję za udział! Mam nadzieję, że ta krótka eksploracja wnętrz przypadła wam do gustu, a na grudniową bomb(k)ową edycję zapraszam do Maniexa.

November is behind us!

It's time for a summary of the 135th edition of the Miniature Figurine Blog Carnival, which I had the pleasure of hosting.

It seems that my encouragement for you to explore interior activities ended up being a nap under a blanket in an armchair for many, as entries were submitted by only five carnival participants:

Thank you all for participating! I hope this brief exploration of interiors was to your liking, and I invite you to Maniex for the December bomb(le) edition.

poniedziałek, 10 listopada 2025

Iron Brotherhood from Micro Art Studio aka Skitarii Ranger/Vanguard - Part 2


🛠️Iron Brotherhood wkracza do akcji!

Gotowe! Modele, które zapowiadałem pod koniec września, są już w pełni pomalowane i, co najważniejsze, gotowe do boju! Moja armia Adeptus Mechanicus powoli, ale nieubłaganie rośnie w siłę i zyskuje charakter.

Zdecydowałem się na egzotyczne posiłki: to oddział Iron Brotherhood od Micro Art Studio. Posłużą mi one jako alternatywa dla jednostek Skitarii Rangers lub Vanguard w moich szeregach.

Początkowo, przyznaję, podchodziłem do tego projektu z lekkim dystansem, nie mając wygórowanych oczekiwań co do metalowych modeli. Jakże miło zostałem zaskoczony! Okazało się, że wyglądają znacznie lepiej niż się spodziewałem, świetnie wpasowując się w gotycko-technologiczny klimat 40K.

Aby w pełni wtopiły się w moją armię, wykonałem drobne konwersje – uzupełniłem figurki o oryginalne bit'sy uzbrojenia Games Workshop. Dzięki temu ich wyposażenie jest spójne z resztą mojego Mechanicus.

Prawdziwym hitem w tym projekcie okazały się washe olejne. Malowanie było celowo utrzymane w prostej kolorystyce, ale gdy tylko nałożyłem warstwę washa, rzeźby ożyły! Oleje fenomenalnie wydobywają detale i tekstury, sprawiając, że metalowe figurki nabierają głębi i brudu, idealnego dla wojennych maszyn.

Jestem naprawdę zadowolony z ostatecznego efektu i cieszę się, że dałem szansę modelom spoza głównej linii GW.

A co Wy o nich myślicie?

Podzielcie się w komentarzach: Jakie niefacjalne (proxy) modele Wy wykorzystujecie w swoich armiach i dlaczego akurat na nie padł Wasz wybór? Chętnie poszerzę swoją wiedzę o alternatywnych producentach!

🛠️ The Iron Brotherhood Marches to War!

They are finished! The models I announced at the end of September are now fully painted and, most importantly, ready for battle! My Adeptus Mechanicus army is slowly but surely growing in strength and gaining some serious character.

I decided to opt for exotic reinforcements: this is a squad of the Iron Brotherhood from Micro Art Studio. They will serve as proxies for Skitarii Rangers or Vanguard units in my ranks.

Initially, I must admit, I approached this project with a slight reservation, not having high expectations for metal miniatures. How pleasantly surprised I was! It turns out they look much better than I expected, fitting perfectly into the Gothic-technological atmosphere of 40K.

To seamlessly blend them into my army, I performed minor conversions—I supplemented the figures with original Games Workshop weapon bits. This ensures their armament is consistent with the rest of my Mechanicus force.

The real game-changer in this project turned out to be the oil washes. The paint job was deliberately kept simple in color scheme, but as soon as I applied a layer of wash, the sculpts came alive! The oils phenomenally bring out the details and textures, giving the metal figures a depth and grittiness ideal for war machines.

I am genuinely happy with the final effect and glad I gave models outside the main GW line a chance.

What do you think of them?

Share in the comments: What non-official (proxy) models do you use in your armies and why did you choose them? I'd love to expand my knowledge of alternative manufacturers!

sobota, 1 listopada 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy ed. #135 "Wnętrze"

🍂 Figurkowy Karnawał Blogowy #135: "WNĘTRZE" 🏡

Nadszedł listopad, a wraz z nim 135. edycja Figurkowego Karnawału Blogowego! Ta wspaniała zabawa, zapoczątkowana przez Inkuba na blogu "Wojna w Miniaturze", ponownie trafia pod moje skrzydła – i niezmiernie mnie to cieszy!


Listopad tradycyjnie kojarzy się nam z deszczem, mgłą i ogólną niepogodą, która wręcz zachęca do spędzania czasu w domu. A co lepiej sprzyja modelarskim aktywnościom pod dachem niż jesienna szaruga za oknem?

Choć dzisiejszy 1 listopada rozpieszcza nas cudowną, słoneczną pogodą, na potrzeby Karnawału umówmy się, że to właśnie teraz jest idealny czas, by zająć się tymi "wewnętrznymi" aspektami hobby.

Temat Listopada to: WNĘTRZE!

Zatem, na przekór słońcu za oknem, chciałbym, abyśmy w tym miesiącu zgłębili to, co jest w środku! Tematem przewodnim na nasze listopadowe modelarskie zmagania jest właśnie WNĘTRZE.

Jak zawsze, zachęcam Was do szerokiej interpretacji, a może nawet do nadinterpretacji! Pokażcie mi swoje:

  • Wnętrza budynków i ruin.
  • Wnętrza pojazdów, kokpity, kabiny.
  • Wnętrza pudełek (czyli stos hańby!)!
  • A może macie model, który symbolizuje jakieś wewnętrzne przeżycie lub emocje?

Zajrzyjmy do środka, pokażcie mi swoje wnętrze tudzież wnętrza!


A zatem! Rozsiądźcie się wygodnie w jesiennych fotelach, nakryjcie ulubionym kocykiem, otulcie ciepłym sweterkiem – i do dzieła! Czekam na Wasze zgłoszenia!

Jak zawsze, jeśli ktoś miałby ochotę poprowadzić Karnawał w przyszłym miesiącu (grudzień), niech da znać w komentarzach lub odezwie się w wiadomości prywatnej!

🍂 Figurine Blog Carnival #135: "INTERIOR" 🏡

November is here, and with it, the 135th edition of the Figurine Blog Carnival! This wonderful fun, initiated by Inkub on the blog "Wojna w Miniaturze" (War in Miniature), is once again under my wing – and I am extremely happy about it!


November is traditionally associated with rain, fog, and general bad weather, which actively encourages spending time at home. And what better invites modelling activities under a roof than the autumn gloom outside the window?

Although today, November 1st, is spoiling us with wonderful, sunny weather, for the purposes of the Carnival, let's agree that this is the perfect time to delve into those "internal" aspects of the hobby.

November's Theme is: INTERIOR!

So, contrary to the sun outside, I'd like us to explore what's inside this month! The main theme for our November modelling endeavours is precisely **INTERIOR**.

As always, **I encourage you to broadly interpret, or even over-interpret!** Show me your:

  • Interiors of buildings and ruins.
  • Interiors of vehicles, cockpits, cabins.
  • Interiors of boxes (i.e., the Pile of Shame!)!
  • Or maybe you have a model that symbolises some internal experience or emotion?

Let's look inside, show me your **interior** or **interiors**!


So there we go! Get comfortable in your autumn armchairs, cover up with your favourite blanket, wrap yourself in a warm wool sweater – **and let's get to work!** I look forward to your submissions!

As always, if anyone would like to host the Carnival next month (December), please let me know in the comments or send a private message!